Home

  • Moj pierwszy SAL…

    Zapisałam się na nowa dla mnie zabawę o nazwie SAL.  Zabawa polega na tym, ze uczestnicy haftują wspólnie jeden obrazek w określonym czasie. Bardzo podobnie do RR, z tym, ze podczas SAL-u haftujemy cały czas na swojej kanwie, nikomu jej nie wysyłając. Można haftować jeden konkretny duży wzór lub kilka małych wzorków w ramach jednej tematyki, czyli coś jak w RR Cytrusowym czy Yummy.
    Ja zapisałam się na SAL Herbaciany, organizowany przez Tami

    Tami jako organizatorka zabawy ustala tez jej zasady, na które wszystkie uczestniczki zgodziły się bez zastrzeżeń. Zabawę zaczynamy od 1 stycznia 2014. Co miesiąc Tami będzie przesyłać nam wzór kolejnej herbatki do wyhaftowania. Żadna z nas nie widziała schematu tych herbat, nie wiemy wiec jak one wyglądają i przez to zabawa jest dużo ciekawsza. Możemy już zacząć haftować ramkę okalająca każdą herbatkę z osobna, ale z racji tego ze nie jest to obowiązkowe ja postanowiłam haftować ramki na bieżąco. Tak wiec na pierwsze efekty musicie poczekać do końca stycznia.
    Jako ze po internecie krąży schemat z kawami i wiele z Was albo już te kawy wyhaftowało albo bierze udział w RR-ach czy SAL-ach kawowych ja zastanawiam się nad haftowaniem obu schematów… Miałabym piękny komplet na ścianę salonu. Do tego przydałyby się jeszcze jakieś apetycznie wyglądające ciasteczka… Oj coś mi się zdaje ze rok 2014 będzie bardzo pracowity…. 😉
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających, komentujących, obserwujących….

  • Oranges…

    czyli pomarańcze jak żywe.

    W sobotę wieczorem udało mi się ukończyć moje pomarańcze:
    Zdjęcie zrobione zostało pozna nocą, przy sztucznym świetle i z lampa błyskową i niestety nie jestem z niego zadowolona. Za to z pomarańczy – jak najbardziej.
    Na początku nie byłam zadowolona z kolorystyki listków, ale im dłużej im się przyglądam, tym bardziej wydaja mi się realne.
    Teraz pozostaje wysłać kanwę do kolejnej uczestniczki zabawy i czekać na nowa, a w międzyczasie wykombinować coś nowego. Pomysłów na szczęście nie brakuje, gorzej z wolnym czasem 😉
    Tak przy okazji chciałam zapytać, czy któraś z Was drogie koleżanki mogłaby się podzielić schematami dziecięcych metryczek oraz wzorami na zakładki. Mam kilka wzorów, ale ich jakość wola o pomstę do nieba, bo są strasznie nieczytelne…
    Będę wdzięczna…
    Pozdrawiam
  • i zielono

    Tak, oprócz pomarańczowego zaczyna się pokazywać kolor zielony i tym samym motyw nabiera wyrazu.
    Na dziś kanwa wygląda tak:

     I zbliżenie na haft:

    Jeszcze dwa-trzy kolory i będzie całość/ Prawdę powiedziawszy obawiałam się tej konwersji kolorów, ale chyba nie było czego – kolory się świetnie dopełniają i pomarańcze wyglądają całkiem apetycznie 😉

    Dziekuje za Wasze odwiedziny i komentarze. Pozdrawiam

  • Na pomarańczowo…

    Witam.

    Wpadłam pochwalić się cytrusowymi, a raczej pomarańczowymi postępami:
    Trzy pomarańcze w tydzień to jak na moje możliwości czasowe bardzo dużo. Jak skończę czwarta pomarańczkę to zabiorę się za listki. Fajnie się to haftuje pomimo sporej ilości odcieni i całej masy półkrzyżyków, których NIE CIERPIE… A przede mną jeszcze…. kontury wrrrrrrrrr
    Przy okazji powiem, ze odrobinę się zdenerwowałam wczoraj, szukając schematu warzyw w necie, bo ja się 3-4 dni męczyłam z przekonwertowaniem kolorów z Anchora na DMC, a tymczasem w 15 minut na rosyjskich stronach znalazłam „gotowca”:

    Zdjęcia pochodzi ze strony http://killka.gallery.ru/watch?a=Ba4-bV1a
    Sprawdziłam – moje kolory niewiele się różnią od tego co w tabelach powyżej. I nie wiem po co ja się tak męczyłam….
    Aaaaa i muszę się pochwalić – dzięki uprzejmości blogowo-facebookowych koleżanek mam zarówno schemat warzywek jak i przypraw. DZIĘKUJĘ WAM DZIEWCZYNY!!!!
    Cos czuje ze Irysy jeszcze poczekają ;D
  • Zachorowalam….

    Nie, nie obłożnie, to nie grypa ani angina, nie wymagam hospitalizacji ani leżenia w łóżku. Chociaż kto wie, szpital to by mi się chyba przydał – psychiatryczny 😀
    Moja choroba jest typowo hafciarska….
    Jak wiecie zachorowałam juz na cytruski, a dziś znalazłam kolejny obrazek z tej serii – warzywka:

    I niniejszym ogłaszam poszukiwanie schematu do tego wzoru.  Jak ktoś ma to chętnie przygarnę i może jakiś RR zorganizuje… Kto wie…
    Znalazłam jeszcze przyprawy:
    Niestety nie wiem czy to ta sama firma, niemniej tez są piękne…
    Magdusiaa dziękuję – schemat do kaw mam, ale nie mam nikogo z kim mogłabym go wyszywać i to najlepiej w ramach RR bo samej tak jakoś nie ma motywacji 😉
    Renka, to masz jeszcze jeden – powyżej. Bierz się za robotę 😀

  • Nowy projekt – cytrusy

    Cytrusy – cytryny, pomarańcze, kumkwat, mandarynki… Piekny obrazek

    Pamiętam, ze kiedy pierwszy raz zobaczyłam ten obrazek to zakochałam się w nim bez pamięci i postanowiłam – MUSZE GO MIEĆ… Zdobyłam zdjęcie, schemat i rozpiskę kolorystyczna i…myślałam ze obrazek odejdzie w zapomnienie. Na waszych blogach widziałam, jak pięknie te owoce wychodzą spod waszych igieł i za każdym razem obiecywałam sobie – ja tez taki wyhaftuje. Miałam jednak inne priorytety – RR z dwoma obrazkami, RR Yummy, irysy no i dom, rodzina, praca….
    Nadszedł jednak ten dzień gdy na FB Ania ogłosiła zapisy na zabawę RR i „moje”cytruski umieściła wśród innych obrazków do wyhefcenia… Nie wahałam się ani chwili. Wszystkie RR miałam już nadrobione, a irysy…. poczekają 😀
    Zabawa zaczęła się 1 sierpnia, ja jednak tradycyjnie miałam obsuwę (z przyczyn podanych powyżej plus oczekiwanie na mulinki) i zaczęłam haftować obrazek miesiąc później – dokładnie w niedziele 1 września ucięłam i obrębiłam białą kanwę i postawiłam pierwsze krzyżyki.
    Oto efekt:
    Niewiele, prawda? Pochwale się jednak, ze dziś, po trzecim dniu haftowania mam skończoną jedna pomarańczę i zaczętą druga. I tu należy się wyjaśnienie, ze JEDEN dzień haftowania w moim wykonaniu to tak naprawdę godzinka-półtorej późnym wieczorem, gdy moje dzidzi już śpi zmęczone całodziennym chodzeniem…
    Dodam, ze po raz pierwszy od x lat złamałam swoja żelazną zasadę haftowania trzema nitkami muliny. W swoich początkach haftowania krzyżykami (jakieś 20 lat temu) tylko jedna moja praca wykonana została dwiema nitkami dostępnej w owych czasach muliny. Zarówno dobór kolorów jak i ich naturalna bladość sprawiły ze praca  jest mało atrakcyjna. 
    Od tego momentu każdy wyhaftowany przeze mnie obrazek robiony jest 3 nitkami muliny. Oczywiście oprócz obrazków RR-kowych, bo te hefcilam zgodnie z życzeniem właścicielki kanwy.
    Zainspirowana delikatnością obrazków z poprzedniego posta i intensywnością kolorów muliny DMC postanowiłam Cytruski wyhaftować dwiema nitkami. Zobaczymy jaki będzie efekt końcowy…
    Pod koniec tygodnia obiecuje zrobić fotkę i pochwalić się postępami.
    Tak naprawdę to zapisałam się wtedy na dwa RR-y, ale niestety z braku chętnych jeden nie doszedł do skutku. A haftować chciałam aromatyczne kawusie:
    Może innym razem…..
    Pozdrawiam

  • RR-ów ciąg dalszy…

    Melduję posłusznie, że udało mi się skonczyć oba obrazki w drugiej zabawie RR-kowej.

    Na dzień dzisiejszy kanwy wyglądają tak:
    Obrazek pierwszy:

    Obrazek drugi:

    Bardzo szybko i przyjemnie się te obrazki haftuje. Skończyłabym je już dawno, ale nie miałam jednego koloru, a nie chciałam go zamieniać na inny i czekałam na dostawe.
    Obrazki są haftowane na bardzo drobnej kanwie jedną nitką muliny i muszę się przyznać, że bardzo podoba mi się ich delikatnosć. 
    Proszę wybaczyć jakosć zdjęć – robione są przy sztucznym swietle i nie oddają w pełni ani uroku obrazków, ani kolorów.
    W czasie oczekiwania na zamówioną mulinę wróciłam do moich leżących odłogiem irysów i na dzień dzisiejszy mam już tyle:

    Tak malutko już mi zostalo do ich wykończenia, że aż wstyd, że wciąż jeszcze nie wiszą na scianie oprawione w ramkę…. Niestety zamiast kończyc irysy zabrałam się za nowe wyzwanie, ale o tym napiszę innym razem.
    Pozdrawiam
  • Kolejne obrazki w RR "Yummy"

    Pamiętacie RR „Yummy”??
    Jeśli nie, to zajrzyjcie TUTAJ.
    W założeniach zabawy było, że właściciel kanwy haftuje dwa pierwsze obrazki, a każdy następny uczestnik zabawy haftuje po jednym obrazku na otrzymanej kanwie.
    Zabawę zaczynało 10 osób, które niestety wykruszyły się „po drodze”. Ktoś zrezygnował, czyjaś kanwa zaginęła, z kimś nie ma żadnego kontaktu…. Przykre, ale prawdziwe.
    Została nas garstka, ale mam nadzieję że te osoby które zostały już nie zrezygnują.
    W wyniku tych perturbacji okazało się, że  w chwili ukończenia naszego RR będzie na naszych kanwach brakowało kilku obrazków, które będziemy musieli sobie sami wyhaftować. Dlatego postanowiłam, że na każdej otrzymanej kanwie od razu wyhaftuje po dwa obrazki.
    Muszę się przyznać ze ja tez troszkę zawaliłam z terminami i nagle okazało się ze mam  u siebie aż trzy kanwy….
    Na szczęście obrazki są tak wdzięczne, ze haftuje się je niemal błyskawicznie i dziś mogę się nimi pochwalić.
    Oto one:
    1. Kanwa AsiB:

    2. Kanwa Beaty:

     3. Kanwa Kasi

    Podobnie jak poprzednio, gdy haftowałam na swojej kanwie kolory są w 100% dobre, ale kontury kompletnie widzimisiowe… Wybaczcie też jakość zdjęć….

    Za kilka dni wszystkie trzy kanwy polecą do kolejnej uczestniczki zabawy, a ja oczekuję nowej kanwy.

    Pozdrawiam serdecznie

  • RR z dwoma obrazkami

    HUUUURRRAAAAA!!!!
    Nareszcie mogę się pochwalić. Skończyłam oba obrazki z RR wymyślonego przez Tami i własnie dziś Wam je pokażę.
    Najpierw jednak przyznam się, ze miałam małą zagwozdkę zaczynając je haftować, bo Tami… stawia krzyżyki zupełnie inaczej niż ja.
    Chciałam żeby było jednakowo i musiałam się nieźle nagimnastykować, ale mam nadzieje ze wyszło dobrze.
    W dodatku drugi obrazek kończyłam haftować z … ekraniku tableta, bo jak wiecie padł mi laptop na którym miałam (i mam nadal) wszystkie swoje hafciarskie wzory… Niby można powiększyć, ale oczy bolą masakrycznie.
    Oto moje dzieła, powstałe na kanwie Tami:
    – obrazek pierwszy:

     i kanwa w całości:

     – obrazek drugi:

    i całość:

    Pięknie się prezentują, prawda? Jutro „lecą” dalej….
    Mam nadzieję, ze zanim zaczniemy haftować kolejne obrazki z tej serii to odzyskam albo swojego laptopa, albo dane z niego. I obiecałam już sobie, że od tej pory każdy obrazek będę sobie drukować…. Nigdy więcej haftowania z ekranu komputera/laptopa/tableta….

    PS. Ten post miał być opublikowany wczoraj czyli w czwartek, ale…. zapomniałam, że korzystam z komputera syna i ze nie ma na nim żadnego programu do obróbki zdjęć. Poza tym tu jest jakaś dziwna klawiatura, na której w GIMP-ie nie umiem napisać „s” z kreseczką. Dlatego od dziś na zdjęciach widnieje napis „Haftowany swiat Iskierki”. Nie powiem, że mnie to nie drażni…

  • Prawo serii????

    Witam się serdecznie z wami po dość długiej przerwie. Przerwa była wyłącznie w pisaniu własnego bloga i w komentowaniu Waszych, bo codziennie zaglądałam do Was w oczekiwaniu na nowe wpisy.
    Przez czas mojej nieobecności skończyłam kilka hafcików rr-kowych którymi pochwale się nieco później, bo dziś muszę wam napisać o problemach które mnie spotykają…
    Na początek – notoryczny brak czasu…. Wracam z pracy o 17.00, obiad, dziecko, zmęczenie…. O tym pisałam w poprzednim poście i nic się w tej sprawie nie zmieniło
    Sprawa druga – awaria laptopa – niestety z tego co wiem nie do naprawienia. Na szczęście padło „tylko” ładowanie i prawdopodobnie w sierpniu przyjedzie do mnie brat który „wyciągnie” z twardego dysku wszystkie moje skarby…. Na razie co wieczór syn łaskawie udostępnia mi swój komputer, ale osobiście wolałabym mieć coś własnego. Niestety z przyczyn finansowych zakup nowego laptopa muszę odłożyć do bliżej nieokreślonej przyszłości….
    Problem trzeci – właśnie siedzę z noga owinięta bandażem nasączonym woda z octem….. Bawiąc się dziś z psem poślizgnęłam się na mokrej trawie i boleśnie skręciłam nogę w kostce…. Trochę mi opuchła i boli jak cholera. Zastanawiam się jak rano pójdę do pracy i …. czy w ogóle pójdę….
    I jak tu nie wierzyć w prawo CZARNEJ serii????
    Jeszcze raz wybaczcie moje tak długie milczenie.
    Pozdrawiam