Melduję posłusznie, że przeżyłam pierwszy dzień pracy… Nogi mam obolałe, bo nie dość że stałam 8h na nogach, to do tego w ciężkich jak cholera butach roboczych…. Trochę potrwa zanim na powrót się do nich przyzwyczaję…
Na szczęście najstarsza córka stanęła na wysokości zadania i po powrocie z pracy miałam obiad „pod nos”. Ciekawam tylko jak długo to potrwa 😉 hihihi
W pracy trochę zmian. Bardziej zmieniły się zasady niż ludzie, ale cóż, trzeba będzie zacisnąć zęby i pracować….
Dziękuję Wam za słowa otuchy. Są dla mnie bardzo ważne. Trzymajcie kciuki za kolejne dni 😉
Pochwale się jeszcze ze najmłodsza latorośl coraz chętniej chodzi do przedszkola. To znaczy rano przy pożegnaniu jeszcze płacze, ale potem zapomina o mamie i tacie, bawi się w najlepsze. Dziś nawet coś tam zjadła i chętnie poszła spać (przespała 2h), a jak po nią przyjechałam to dobre 10 minut obserwowałam jak się bawi, a ona nawet mnie nie zauważyła 😉
Idę spać, bo jutro znów pobudka o 5.45… 😉
Hmmm…przedszkole..moja córunia ma iść w styczniu i na samą myśl się cieszę i stresuję zarazem…choć jak znam życie dziecko będzie zadowolone, a mamunia spłakana:)
PolubieniePolubienie