Uffff, skończyłam.
W środę skończyłam, czy jak to pisze jedna znajoma blogowiczka – „wymordowałam” różowego pieska. Określenie „wymordowałam” pasuje tu jak najbardziej, bo piesek bardzo dał mi się w kość. Niewinnie wyglądający różowy piesek:
Ale jego kontury wymęczyły mnie bardziej niż kontury falban na sukience Księżniczki!!
Kanwa jest drobna, producent zalecał haftowanie 2 nitkami, więc krzyżyki są dość grube, a tutaj trzeba zrobić kontur i wbić igłę w sam środek krzyżyka… Piesek nasłuchał się troszkę niecenzuralnych słów, ale w końcu jest i Księżniczka i piesek:
Następnym etapem miał być napis… szukałam inspiracji i szukałam i nic mi tam nie pasowało. Ten za mały, ten za duży, ten za ozdobny… W końcu wzięłam do ręki kartkę w kratkę i ołówek i tak oto powstał napis:
I już wiadomo, że obrazek będzie metryczką dla mojej córci:
Jeszcze tylko ramka i można wbijać gwoździe 😉
Wow!!!Twoja księżniczka już gotowa!Cudna jest:)
PolubieniePolubienie
Wspaniała księżniczka! Bardzo lubię tą serię 🙂
PolubieniePolubienie