-
Herbatka nr 2
Wprawdzie to dopiero początek lutego, ale u mnie powstała już herbatka nr 2, czyli PEPPERMINT TEA. Zrobiłam ją w kilka wieczorów. Oto ona:
I obie herbatki razem:
Prawda że pięknie się prezentują?Oczywiście w obu herbatkach zrobiłam błąd, ale zauważy go tylko ktoś, kto zna wzór 😉 Zauważyłam zbyt późno i nie chciało mi się pruć.Teraz czekam na wzór kolejnej herbatki, a że do marca jeszcze daleko herbatki wędrują do koszyczka, a ja zabieram się za kończenie RR „YUMMY”, które razem z Kawkami grzecznie czeka w kolejce.Pozdrawiam wszystkich -
Herbatka nr 1
Z malutkim, bo tylko jednodniowym poślizgiem udało mi się skończyć pierwszą herbatkę z naszego SAL-u herbacianego. Herbatka to BLACK TEA i prezentuje się tak:
Haftuje się naprawdę świetnie i dość szybko. Tak szybko, że kolejna herbatka jest już na ukończeniu.Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za odwiedziny na blogu. -
SAL Herbaciany
Udało mi się wreszcie zacząć pierwszą herbatkę z naszego Tajemniczego SAL-a organizowanego przez Tami. Z naszej facebookowej grupy wiem, że większość uczestniczek wyhaftowała już pierwszą, a nawet drugą herbatkę. Ja natomiast przez cały styczeń miałam inne priorytety, które ukończyłam z powodzeniem.
W niedzielę wieczorem obrębiłam sobie kanwę, a wczoraj udało mi się postawić pierwsze krzyżyki (albo raczej kreseczki) na tej właśnie kanwie.Efekt już mi się podoba, a to dopiero początek. Zauważyłam, że dość szybko haftuje się ramkę, listki i napisy więc mam nadzieję wyrobić się z pierwszą herbatką w terminie, czyli do końca stycznia. Potem zabiorę się za herbatkę nr 2.
Mam przygotowaną już też kanwę na kawy, które obiecałam sobie haftować równocześnie z herbatkami, żebym mogła oba obrazki równocześnie powiesić na ścianie.
W sobotę wieczorem zrobiłam też 2 urodzinowe kartki:Dziękuję serdecznie za odwiedziny na moim blogu i za pozostawienie komentarzy. Mile łechcą moje serduszko. To prawda – oba obrazki są śliczne, a zapewne jeszcze piękniej będą się prezentować w ramce na ścianie. Ja jednak teraz muszę poczekać aż wrócą do mnie moje kanwy z obrazkami haftowanymi przez Tami, Mamuśkę i Kasię. Już nie mogę się doczekać.
Magdusiaaa, taka pracowita to ja nie jestem, ale ostatnio zauważyłam że nie umiem długo wysiedzieć z pustymi rękami…
Katarzyna G. ostatnimi czasy tempo haftowania jest u mnie żółwie. Ale mój dzień powszedni zdominowany jest przez pracę zawodową, a wieczory i weekendy przez 1,5 roczne dziecko. Więc niestety 😉
Magda W. ja też się obawiałam, że rzucę robótka w kąt, ale sama się dziwię że dałam radę 😉
Bluebru nete sęk w tym, że kanwa nie była moja (len zresztą też nie). To były materiały dziewczyn biorących udział w zabawie RR i były już troszkę „zużyte” przez haftowanie, macanie itp 😉
Jeśli chodzi o materiał to u mnie kanwa wygrywa z lnem. Zawsze kupuję sztywną, każdą robótkę najpierw obrębiam ręcznie lub maszynowo i obowiązkowo naciągam na tamborek. Tak się nauczyłam i tak mi się lepiej/szybciej haftuje. Niestety nie każdy obrębia kanwę czy len i z konieczności muszę haftować w rękach, a wtedy bardzo trudno mi się haftuje.
Niemniej dzięki udziale w zabawie RR miałam możliwość spróbowania haftu krzyżykowego na lnie i muszę powiedzieć, że mnie zaintrygował 😉
Gusia dziękuję za zaproszenie, byłam, widziałam, dodałam do ulubionych.Jeszcze raz dziękuję za wszelkie komentarze. Pozdrawiam.
-
RR z dwoma obrazkami – koniec
Tak, dziś udalo mi się skończyć jeden RR – ten u Tami, z dwoma obrazkami. Oto zdjęcia (proszę wybaczyć ich jakość).
Obrazek pierwszy – jeszcze bez konturów:A tu już z konturami:
I cała kanwa:
Muszę przyznać, że ten ostatni obrazek strasznie źle mi się haftowało. Nie wiem czy wina była po stronie kanwy, która była już miękka, a której z racji niewykończenia nijak nie mogłam naciągnąć na tamborek, czy wina po mojej stronie – zmęczenie, późna pora haftowania, niezbyt dobre oświetlenie. Dość że powiem, że męczyłam ten jeden obrazek prawie 3 tygodnie…
Obrazek drugi – na lnie:Z konturami:I kanwa w całości:
I tu zaskoczenie – chociaż był to mój pierwszy obrazek haftowany krzyżykami na lnie (krzyżykami, bo innym ściegiem haftowałam lata świetlne temu, w szkole podstawowej), to bardzo przyjemnie i bardzo szybko mi się go robiło. Tydzień czasu i po krzyku. A pora haftowania zawsze była taka sama, oświetlenie też… Dodatkowym problemem haftowania na lnie było fakt, że musiałam liczyć nitki, gdy tymczasem na kanwie wbijam igiełkę w konkretne, wyznaczone przez wątek i osnowę miejsce…Kto mi teraz powie, czemu obrazek na kanwie haftowałam przez 3 tygodnie, a na lnie – pierwszy raz w życiu tylko tydzień? Zagadka 😉 -
W sprawie RR-ów…
Tak trochę organizacynie muszę napisać, że doleciały do mnie kanwy z dwoch RR-ów – tego u Tami, z dwoma obrazkami i z RR YUMMY.
Obecnie mam u siebie obie kanwy Mamuśki. Jeden z obrazków już wyhaftowałam i jestem w połowie drugiego. Myślę, że skończę do końca tygodnia i wtedy pokażę Wam efekt.
Natomiast w RR „Yummy” mam u siebie aż 3 kanwy – od Ani, od Judyty i dziś doleciała kanwa Magdy i… moja już ukończona.
Niestety kanwy muszą troszeczkę poczekać, bo jak tylko skończę haft na kanwie Mamuśki biorę się za SAL herbaciano-kawowy. Priorytetem są herbatki. Pierwsza musi być wyhaftowana do końca stycznia, druga do końca lutego. Muszę się sprężyć, bo niektóre uczestniczki SAL-a mają już wyhaftowane obie, a ja jestem jeszcze w ciemnym lesie, żeby nie powiedzieć dosadniej…
Podobno szybko się je haftuje, więc mam nadzieję uwinąć się z nimi w 2-3 tygodnie.
Do herbatek obiecałam sobie kawki do kompletu, no ale tu znów priorytetem jest „Yummy”, więc te poczekają. Na szczęście obrazeczki w Yummy haftuje się baaardzo szybciutko – nawet przy moim chronicznym braku czasu, więc mam nadzieję najpóźniej z końcem lutego odesłać kanwy dalej. Wtedy też pochwalę się swoim obrazkiem.
Nadal natomiast bezskutecznie czekam na jakąkolwiek kanwę z RR cytrusowego… Minęło już sporo czasu od kiedy moja poszła w świat i zaczynam się obawiać, że nie tylko ona sama nie wróci, to jeszcze zadna inna też do mnie nie przyleci, bo z tego co wiem są osoby, które zrezygnowały i takie, które w ogóle nie dają znaku życia. Trochę to niepoważne, ale cóż…Dzisiaj mogę pochwalić się kartką urodzinową, jaką zrobiłam dla naszej sąsiadki zza ściany, która w ubiegłą sobotę skończyła 80 lat.
Może nie jest to działo sztuki, ale mnie się podoba. I co najważniejsze – podoba się solenzantce.
W planach mam jeszcze dwie podobne – na 60 lat dla cioci i na 66 dla mamy.Pozdrawiam.
-
Z Nowym Rokiem…
-
Dla Emilka
Dla małego Emilka haftowałam misia na podusię. Miś już jest gotowy:
Zbliżenie:
Teraz trzeba uszyć podusię, ale… dla mnie to wciąż wyższa szkoła jazdy (tył, falbana, zamek błyskawiczny) i dlatego hafcik poczeka w takim stanie na moją mamę, która przybędzie do mnie dokładnie za tydzień i pomoże mi w uszyciu tej podusi.
Na razie zaczęłam haftować ostatni obrazek z RR u Tami.Katarzyna G. – z tą rodziną nie da się „wyłącznie na zdjęciu” bo to jednak mąż i córka. Trzeba jakoś przetrzymać 😀
Realizacjamarzeń – wróci do pozornej normy, bo ja nie potrafię ot tak zapomnieć, a widzę po mężu że i jego to męczy
Promyk – pocieszam się tym, że nie tylko ja mam problemy z nastolatką. Inni rodzice też tak mają. 😀 No i zanim to minie, to ja chyba osiwieję 😉Pozdrawiam serdecznie.
-
Poświątecznie
Jak to mówią „Święta, święta i po świętach”.
Święta są fajne, ale ja cieszę się, że się już skończyły, bo niestety okazało się, że zestawienie mój mąż plus moja 16-letnia córka to nie jest najlepszy układ i po przepychankach słownych prowadzonych przez niemal całe święta dziś wieczorem w końcu wybuchła nieunikniona awantura. Nie będę was zanudzać szczegółami, dość ze skutecznie zepsuli mi ostatni świąteczny wieczór…
Na pocieszenie mam robótkę, laptopa, jakieś cukierki i drugie z kolei piwko…
Wczoraj i dziś podgoniłam troszkę haft z misiem. Mam nadzieję jutro wyhaftować ostatnie kwiatki i może imię i datę urodzenia. Oczywiście jeśli mała mi na to pozwoli, bo ona czasami budzi się z płaczem i muszę lecieć do góry ponownie ją układać do snu.
Jak tylko skończę ten hafcik biorę się za ostatnie obrazki z RR organizowanego przez Tami, a potem za herbatkę z naszego Tajemniczego herbatkowego SAL-a. W międzyczasie może dolecą do mnie kanwy z RR-ów Yummy i Cytrusowego. Przyznam szczerze, że o obie kanwy jestem mocno zaniepokojona…Dziękuję wszystkim za pozostawione życzenia świąteczne. Wybaczcie mi, że nie dotarłam z życzeniami na Wasze blogi, ale to wszystko przez chroniczny brak czasu. Mam nadzieję, że życzenia w poprzednim poście jakoś Wam to zrekompensowały.
Pozdrawiam wszystkich
-
Wesołych Świąt!!!
W Wigilię Bożego Narodzenia
Gwiazda Pokoju drogę wskaże.
Zapomnijmy o uprzedzeniach,
otwórzmy pudła słodkich marzeń.
Niechaj Aniołki z Panem Bogiem,
jak Trzej Królowie z dary swymi,
staną cicho za Twoim progiem,
by spełnić to, co dotąd było snami.
Ciepłem otulmy naszych bliskich
i uśmiechnijmy się do siebie.
Świąt magia niechaj zjedna wszystkich,
niech w domach będzie Wam jak w niebie…Wszystkim odwiedzającym, czytającym, komentującym oraz ich rodzinom
serdecznie życzenia Wesołych Świąt składaIskierka z rodziną -
Inwestycja nr 2…
Jako ze WIELKIMI krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia trzeba zrobić w domu „generalne” porządki. Dlatego też, postanowiłam zrobić porządek w moich haftach. Musiałam też pomyśleć, co zrobić, by były zawsze „pod ręką”.
Z racji tego, że moje prawie 18 miesięczne dziecię od jakiegoś czasu już chodzi oraz tego, że jest strasznie wszędobylska dawno już musiałam zlikwidować swój hafciarsko-komputerowy kącik znajdujący się na sofie….
Laptop powędrował do pokoju syna, stolik na którym stał został schowany, a hafty znalazły swoje miejsce w szafce. Nie było to dobre rozwiązanie, bo w szafce tej mam też wszystkie potrzebne dokumenty, a także talerze i szklanki. Moja=e hafciki i akcesoria były więc wiecznie przekładane z miejsca na miejsce….
Ale to już na szczęście przeszłość. od kilki dni bowiem jestem posiadaczką pięknego czarnego „koszyczka”, w którym swoje miejsce znalazły wszystkie akcesoria hafciarskie:Ów koszyczek znalazł swoje miejsce na podłodze w salonie, pomiędzy sofami, lampą a stolikiem.
Zmieściło się w nim wszystko to, co w danym momencie jest mi potrzebne do haftu:
– organizer z mulinkami,
-tamborek z kanwą,
– posegregowane muliny do RR-ów, SAL-a i obecnego haftu,
– potrzebne wzory,
– metr białej kanwy (ta zielonkawa reklamówka)
– słoiczek na hafciarskie resztki
Teraz faktycznie mam wszystko pod ręką. Wystarczy tylko sięgnąć.W temacie kartek to zrobiłam jeszcze 3 szt. Wszystkie z okazji urodzin:
– dla brata na 26 lat:– dla teściowej na… lat:Jako że kobiecie nie wypada „wypominać” wieku, karteczka dla teściowej nie ma cyfry lat, a jedynie napisy „Urodziny” i „Serdecznie gratulacje”.Bratu natomiast mogłam wypisać wiek. Kartki dostał dwie, bo jedną od mamy, która w jego urodziny jeszcze była u nas, a drugą od nas.Od razu muszę też powiedzieć, że chyba rośnie mi konkurencja… Syn w szkole własnoręcznie zrobił kartkę świąteczną:Prawda, że śliczna?Oficjalnie mam urlop. Całe dwa tygodnie. Do pracy wracam dopiero 6 stycznia. Nie będę miała jednak zbyt dużo czasu na święta, bo oprócz samych przygotowań do świąt będę się sama zajmowała Olivią. Moja mama dziś pojechała do Polski na święta. Nie chciała zostawiać taty i brata samych.A jeśli już mówimy o haftach, to miś się robi:To stan na sobotę wieczór. Podgoniłam trochę dzięki telewizji, bo zamiast o 22.00 wędrować do pokoju syna na komputer to siedziałam, haftowałam i oglądałam filmy – trzy części Władcy Pierścieni oraz trzy części Powrotu do przyszłości. Oczywiście nie wszystkie na raz w jeden dzień.
Pozdrawiam wszystkich

